O mnie

179657372_460945354988270_5019368056021641129_n

Marta Sikorska-Ostrówka

 

 

Magister Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej ze specjalizacją Public Relations. Twórca wegańskich przepisów na surowo. Właścicielka marki Surowa Kuchnia Marty oraz założycielka i opiekun grupy na Facebooku o takiej samej nazwie: Surowa Kuchnia Marty .
Zdobyte kompetencje w zakresie: Dietetyki Klinicznej, Trenerstwa Personalnego, Dietoterapii i profilaktyki żywienia, Dietoterapii w otyłości i nadwadze, Dietoterapii w chorobach nerek, Psychodietetyki, Coachingu żywieniowego.

 

 

Osobiście jednak uważam, że wszystkie książki, szkoły,kursy są naprawdę inspirujące i pomocne ale nasza mądrość nie polega jedynie na zebranej systemowej wiedzy … Dla mnie nauka jest tylko tym, co ludzie próbują wywnioskować z praw natury. Prawdziwa mądrość tkwi w każdym z nas, w samoświadomości, samopoznaniu, samorozwoju. Trzeba tylko stworzyć ku temu sprzyjające warunki i….

… i odpłynąć w głąb siebie.

Moja droga do zdrowia

Trochę prywaty …
Mam pewne poczucie misji… Moja historia związana z odżywianiem zaczęła się w momencie, gdy kilkanaście lat temu skończyłam studia dziennikarskie z tytułem magistra (nie żebym się chwaliła, bo w tych czasach to żaden wyczyn, powiem więcej – byłam głupia , trzeba było się uczuć języków i czytać mądra literaturę, której nie dyktuje Ci system edukacji). Chwile później wyszłam za mąż, urodziłam cudowną córeczkę. Jako młoda mama zajęłam się dorywczo fotografią portretową. Chciałam wykorzystać sprzęt, który zakupiłam odbywając staż na stanowisku fotografa w popularnej gazecie, a następnie pisaniem tekstów na zlecenie. Przerabiałam wiele tematów z różnych dziedzin, aż do momentu, w którym zaczęłam pisać o zdrowiu. Jako, że większego pojęcia o tym nie miałam a materiał musiał być przecież oparty o konkretne źródła – sięgnęłam po pierwsze swoje książki i publikacje w tej tematyce. Chcąc być bardziej rzetelną w tym co robię i o czym piszę postanowiłam skorzystać z różnych kursów z zakresu dietetyki klinicznej. Idąc za ciosem zdobyłam też dyplom trenera personalnego. Wiedzę wykorzystywałam w komponowaniu posiłków sobie, a także miałam swoich podopiecznych. Odżywiałam się książkowo, to najtrafniejsze słowo! Byłam mistrzem „zdrowego odżywiania”. Potrafiłam skrupulatnie wyliczyć zapotrzebowanie na mikro i marko – elementy. Pilnowałam sugerowanej w materiałach ilości białka, tłuszczy i węglowodanów. No można by rzec – okaz zdrowia i przykładu! Aż do momentu, gdy po raz pierwszy trafiłam do szpitala w bardzo ciężkim stanie. Nie przesadzam… Kazano mi podpisać zaświadczenie: kogo jako pierwszego powiadomić w razie mojej ewentualnej śmierci. Jak widać, bo przecież piszę ten tekst – przeżyłam . Wykaraskałam się z tego. Dotknęło mnie to bardzo mentalnie. Pamiętam jak leżałam i modliłam się, by móc chociaż jeszcze trochę pożyć… do momentu aż wychowam córkę, aż przekaże jej najważniejsze według mojej świadomości zasady moralne, by była w przyszłości dobrym człowiekiem. W ogóle sytuacji nie odniosłam w stosunku do stylu życia jaki prowadziłam. Minęło kilka lat i bum! Sytuacja powtórzyła się. Tym razem naprawdę długo mnie reanimowali, straciłam ponad połowę swojej krwi. Jak widać znowu przeżyłam – bo przecież nadal to czytasz. Nie chcę wchodzić w szczegóły, bo to było naprawdę bardzo traumatyczne przeżycie, które już przepracowałam, z którym się pogodziłam i za które dziś jestem wdzięczna… ale to już za mną.

 

Tutaj chyba jest miejsce na mój przełom! Doszłam do zaskakującego, mimo, iż tak banalnego wniosku, że coś chyba nie do końca jest w porządku z moim organizmem, skoro płata mi takie figle. Uwierzcie, że osobę która w jakiś sposób szkoliła się w dziedzinie odżywiania powołując się na autorytety oraz literaturę powszechna w środowisku dietetycznym bardzo ciężko jest przekonać do zmiany swoich poglądów. Przypomniał mi się pewien cytat, który usłyszałam od mojego taty: „Tylko ignorant dla zasady wszystko odrzuca, mądry człowiek przynajmniej sprawdzi”.

 

Zaczęłam sięgać po zupełnie inną literaturę, taką, której z reguły nie proponuje się w żadnej szkole, czytałam setki publikacji, oglądałam tysiące filmików, otworzyłam oczy. Doszło do mnie, że to, co uważałam za absolutną i bezwzględną prawdę mnie zawiodło, że się nie sprawdziło! Postanowiłam spróbować czegoś innego. Zrezygnowałam najpierw z kawy potem z mięsa, zastąpiłam rafinowany cukier owocami. Zaczęłam jeść wegańsko, w większości nawet witariańsko. I wiecie co? Ja myślałam kiedyś, że tak jak się czuje to jest normalne, że normalne jest to, że człowiek chodzi ciągle zmęczony, że jest nerwowy, że wiecznie by tylko jadł i jadł, że to normalne, iż ma problemy z zaśnięciem, bo w takich czasach stresujących żyjemy. Nie ! To nie było normalne ! Dziś czuję się nieporównywalnie dobrze, pełna energii uśmiechnięta, mam otwarty umysł!

 

Mimo wszystko bardzo Was proszę nie klasyfikujcie mnie jako wegetarianke/weganke/witarianke.

 

Po pierwsze – nie uznaje klasyfikacji, to prowadzi do podziałów, a ludzie powinni się jednoczyć.

 

Po drugie – klasyfikowanie się potrafi być destrukcyjne jeśli chodzi o sprawy związane z żywieniem, z doświadczenia wiem, że często wyznajemy zasadę albo wszystko albo wcale. Potrafimy w ten sposób zniszczyć doszczętnie wszystko nad czym długo pracowaliśmy. Jakieś odstępstwo nie umniejsza Ci w niczym! Nie odbiera Ci korzyści, których doświadczasz odżywiając się zdrowo na co dzień. Droga, którą obieramy będzie wyboista, ale potknięcie nie oznacza, że za każdym razem musimy cofać się na start.

 

Po trzecie – jestem daleka od fanatycznego, ideologicznego, ortodoksyjnego spojrzenia na dietę, jakakolwiek by ona nie była. Zadaniem pożywienia jest dostarczenie nam odpowiednich składników dla poprawnego funkcjonowania, ale życie nie toczy się w kuchni, rozejrzyj się dookoła.

 

Masz pytania? Napisz do mnie!

 

kontakt@surowakuchniamarty.pl

    Twoje dane osobowe będą przetwarzane na potrzeby odpowiedzi na przesłaną wiadomość.
    Zobacz naszą Politykę prywatności.

    Opinie

    Ostatnio na blogu

    Unikatowe, sprawdzone przepisy, pyszna alternatywa na drodze ku zmianie nawyków żywieniowych.

    99zł 69zł